Skip Navigation
 


koszulka
obrazek

obrazek





obrazek

Jak zabijamy polskie rzeki

(kliknij aby pobrać prezentację)

Planowane elektrownie wodne na Dunajcu i

Media o nas

Gazeta Wyborcza Kraków: Chcą nam zabetonować Dunajec!

Do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie do końca września wpłynęły 33 wnioski o budowę elektrowni wodnych na Dunajcu. I najpewniej nie są to wszystkie inwestycje planowane na tej rzece. Urzędnicy spodziewają się kolejnych wniosków, bo inwestorzy zwietrzyli dobry interes. Polska zobowiązała się, że część energii będzie produkowała z odnawialnych źródeł. Dlatego Unia Europejska dopłaca do budowy każdej elektrowni wodnej, a inwestor ma czysty zysk ze sprzedaży energii elektrycznej.

- Zainteresowanie budową elektrowni wodnych przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Najwięcej z nich dotyczy Dunajca, bo to rzeka o dobrych parametrach dla elektrowni, charakteryzująca się dużym spadkiem - mówi Jerzy Grela, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Najwięcej elektrowni na Dunajcu - 22 - planuje się zbudować pomiędzy zbiornikiem w Czchowie i ujściem do Wisły na północ od Tarnowa. Kolejnych 11 miałoby powstać na górskim odcinku rzeki pomiędzy Nowym Targiem a Nowym Sączem.

Wystarczy, że pozwolenie na budowę wyda miejscowy samorząd.

Na budowę zapory wraz z niewielką elektrownią na Dunajcu zgodziły się już władze Łącka.

- Przy okazji tamy zbudujemy też most przez Dunajec. Spiętrzenie wody spowoduje powstanie niewielkiego zalewu o powierzchni około dwóch hektarów - argumentuje wójt Franciszek Młynarczyk.

Łącka inwestycja na Dunajcu uzyskała już zgodę Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. Podobne jak Łącko plany mają inne miejscowości regionu: m.in. Tylmanowa w gminie Ochotnica Dolna, Krościenko, Dębno, Nowy Targ. Na dwóch dopływach Dunajca - Białym i Czarnym Dunajcu - ma powstać kolejnych 10 elektrowni. W sumie całej Małopolsce złożono wnioski o zbudowanie ponad 60 takich maszynerii (po Dunajcu najwięcej na Skawie - 7 i Rabie - 6).

- Zaczęliśmy rozpatrywać poszczególne wnioski pod względem technicznym. Jeśli dany projekt spełnia wszystkie normy techniczne, to właściwie nie mamy możliwości odmówienia jego pozytywnego zaopiniowania. Zastanawiamy się, co z tym zrobić, bo w niektórych miejscach Dunajca inwestorzy chcą stawiać elektrownię przy elektrowni. Dlatego do końca roku chcemy opracować nowy plan postępowania dla inwestorów chcących budować elektrownie wodne, by nie dochodziło do takiej sytuacji jak na Dunajcu - dodaje dyrektor Grela.

Plany budzą protesty, bo budowle nieodwracalnie zmienią charakter rzeki. Powstał już Klub Przyjaciół Dunajca, który w specjalnym apelu pisze m.in.: "Stanowczo protestujemy przeciwko nieodwracalnemu zniszczeniu najpiękniejszej górskiej rzeki naszego kraju!".

- Nastąpią nieodwracalne zmiany w wędrówkach tarłowych ryb, niektóre ryby znikną z Dunajca, dno rzeki zostanie zamulone i będą się w niej gromadzić nieczystości - tłumaczy Jacek Płachecki z KPD. - Korzyści płynące z pozyskiwania energii będą niewspółmierne do strat, jakie poniesie przyroda i korzystający z niej ludzie. Dunajec to bezcenny skarb, a sięganie po to narodowe dziedzictwo w celu osiągnięcia finansowych korzyści jest zwykłym barbarzyństwem!

Pomysł nie podoba się także kajakarzom, którzy nie będą mogli już spływać tą rzeką. A ekolodzy zamierzają zainteresować sprawą służby ochrony środowiska.

- Elektrownia wodna, która daje czystą energię, może zatracić swój ekologiczny charakter, jeśli jej budowa zniszczy przyrodę. A Dunajec z pewnością stanie się martwą rzeką, gdy zostanie zrealizowany plan budowy 33 elektrowni wodnych - mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. - Służby ochrony środowiska mogą w porę nie zareagować na to zjawisko, bo inspektorzy opiniują pojedyncze inwestycje, każdą z osobna. Jedna elektrownia nie wyrządzi wielkiej szkody, więc uzyskuje pozytywną opinię, ale kilkadziesiąt takich inwestycji w ciągu kilku lat zabije rzekę. Dlatego zamierzamy interweniować u osób odpowiedzialnych za ochronę środowiska - zapowiada Ślusarczyk.

Komentarz. Zbyt drogie kilowaty

Możliwość łatwego zarobienia pieniędzy spowodowała zainteresowanie inwestorów budową elektrowni wodnych. Rachunek jest prosty: pieniądze na budowę dostaną z Unii Europejskiej, a wyprodukowany prąd sprzedadzą. To wręcz złoty interes. Tak złoty, że przedsiębiorcy chętnie by zabetonowali prawie cały Dunajec. Służby, które pilnują budowy elektrowni, nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić, bo to dla nich nowe zjawisko. Muszą szybko wypracować procedury, bo inaczej beton na całe wieki zaleje Dunajec. I już nikt nie będzie chciał tu przyjechać popływać kajakiem, powędkować czy zwyczajnie odpocząć nad brzegiem rzeki. Kilowaty z elektrowni wodnych z pewnością nie zrekompensują tych strat.

Bartłomiej Kuraś

Link do artykułu na stronie Gazeta.pl
 
 
« powrót|drukuj|powiadom znajomego